20-letni Opel Astra z Wrocławia w Chinach. Nagranie robi furorę

Na jednej z dróg w Chinach ktoś zauważył samochód, którego raczej nikt nie spodziewałby się tam zobaczyć. Nie chodzi jednak o egzotyczny supersamochód ani limitowaną wersję luksusowego sedana. Uwagę internautów przyciągnął zwykły Opel Astra… na polskich tablicach rejestracyjnych.

Nagranie szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych i wywołało lawinę komentarzy. Sam fakt, że niemal dwudziestoletni diesel zarejestrowany we Wrocławiu pojawił się w chińskiej prowincji Zhejiang, wydaje się wręcz absurdalny. To około 8400 kilometrów w linii prostej od miejsca, w którym auto zostało zarejestrowane.

Pierwsze reakcje były łatwe do przewidzenia — jedni uznali materiał za świetny żart, inni od razu zaczęli sprawdzać, czy nie jest to kolejny internetowy fejk.

Internauci nie uwierzyli od razu

Sceptycyzm nie dziwi. Dziś stworzenie realistycznego filmu lub zdjęcia nie stanowi już większego problemu, dlatego podobne materiały coraz częściej budzą wątpliwości.

Tym razem jednak wiele wskazuje na to, że historia jest autentyczna. Dostępne informacje pozwoliły potwierdzić, że tablice widoczne na nagraniu rzeczywiście są przypisane do Opla Astry. Co prawda samochód nie figuruje obecnie jako objęty aktywną polisą OC, ale nadal posiada ważne badanie techniczne.

To oznacza, że zagadka nie dotyczy tego, czy auto istnieje, ale raczej — w jaki sposób znalazło się po drugiej stronie świata.

Co wiadomo o samochodzie?

Według dostępnych danych mowa o egzemplarzu z 2008 roku. Samochód trafił do Polski w 2017 roku po sprowadzeniu z Włoch.

Pod maską pracuje dobrze znany silnik Diesla Isuzu o pojemności 1,7 litra i mocy 125 KM. Co ciekawe, choć sama wersja Astry nie była produkowana w Polsce, jednostka napędowa powstawała już w zakładzie w Tychach.

Obecne tablice rejestracyjne auto otrzymało dopiero na początku grudnia ubiegłego roku. Nie wiadomo jednak, jak długo pozostawało w kraju i kiedy dokładnie opuściło Polskę.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada transport morski — trudno wyobrazić sobie, by kilkunastoletnia Astra po prostu ruszyła z Dolnego Śląska i po kilku tygodniach pojawiła się w Chinach.

Kto siedzi za kierownicą?

To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

W sieci szybko pojawiły się teorie — od tych całkowicie humorystycznych po bardziej realistyczne. Niektórzy żartują, że kierowca przegapił właściwy zjazd i przypadkiem dotarł aż do Państwa Środka. Inni sugerują, że samochód może należeć do osoby związanej z internetem lub Polaka mieszkającego w Chinach.

Pojawiła się również teoria o przedstawicielu handlowym, którego zakres obowiązków został nieco zbyt ambitnie rozszerzony.

Na razie żadna z tych wersji nie została potwierdzona.

Astra w Chinach to większa egzotyka, niż może się wydawać

Choć na polskich drogach coraz częściej pojawiają się samochody z Chin, sytuacja w drugą stronę wygląda zupełnie inaczej.

Opel nie prowadzi oficjalnej sprzedaży w Państwie Środka, dlatego Astra z polskimi numerami na chińskiej ulicy jest widokiem wyjątkowo nietypowym.

I właśnie dlatego historia zwykłego diesla z Wrocławia stała się internetową ciekawostką. Bo czasem największe zainteresowanie budzą nie supersamochody i rekordy prędkości, ale stara Astra, która niespodziewanie pojawia się tysiące kilometrów od domu.