Influencerka Lexy Chaplin odniosła się publicznie do swojej deklaracji złożonej podczas długiego live’a, w którym zachęcała do wpłat na zbiórkę charytatywną. W swoim oświadczeniu przyznała, że zapowiedź zgolenia głowy na kwotę 142 milionów złotych padła całkowicie spontanicznie, bez żadnego wcześniejszego przemyślenia i planu.
„Od początku live’a podkreślałam, że nie będę golić głowy. Jednak po kilku godzinach prowadzenia transmisji padło pytanie o zgolenie głowy, jak dobierzemy konkretną kwotę. Powiedziałam, że na 142 miliony. Totalnie spontanicznie i bez przemyślenia tego, co mówię (była 4 rano i chyba już po prostu ze zmęczenia to palnęłam)” – napisała Lexy.
W kontekście całej sytuacji budzi to jednak pewne wątpliwości. Obietnica padła przecież w trakcie akcji charytatywnej, gdzie każda duża, spektakularna deklaracja mogła działać jako dodatkowa zachęta do wpłat. Widzowie, którzy wpłacali pieniądze, licząc na widowiskowy gest influencerek, mogli poczuć się wprowadzeni w błąd, gdy po osiągnięciu (lub zbliżeniu się do) ogromnej sumy okazuje się, że była to tylko luźna, nieprzemyślana wypowiedź rzucona o czwartej nad ranem. W sumie bez sensu – obiecując coś tak radykalnego, Lexy niewątpliwie budowała napięcie i motywację wśród darczyńców, a teraz cofa się z tego, tłumacząc zmęczeniem i spontanicznością.
💇🏽♀️Lexy odniosła się nieco do swojej obietnicy obcięcia włosów na kwotę 142 mln zł.
— NA CZASIE (@naczasienews) April 26, 2026
Influencerka przyznała, że powiedziała to totalnie spontanicznie i bez przemyślenia.
Wobec czego postanowiła w ramach zadość uczynienia, oprócz wpłaty na zbiórkę, przeznaczyć środki na zakup… pic.twitter.com/TG2TQ8705k
Influencerka zaznaczyła jednocześnie, że chce realnie pomóc dzieciom. Poza wpłatą na główną zbiórkę postanowiła przeznaczyć dodatkowe środki na zakup peruk dla pacjentów oddziału onkologicznego oraz wesprzeć konkretne potrzeby dzieci i ich rodzin we współpracy z fundacją.
„Nie chcę, żeby cała ta sytuacja zakończyła się tylko na słowach. Ta akcja od początku była dla nich i chcę, żeby końcowo oni byli najbardziej zadowoleni” – podkreśliła.
Na zakończenie Lexy przyznała, że sytuacja wyszła „głupio”. „Przyznaję się i przepraszam. Nie o mnie teraz chodzi, tylko o dzieciaki. Zróbmy tak, żeby im jak najwięcej pomóc” – napisała.
Cała sprawa pokazuje, jak w świecie livestreamów i charytatywnych maratonów granica między spontanicznym żartem a realną obietnicą może się łatwo zacierać. Widzowie wpłacający spore kwoty w oczekiwaniu na konkretny gest mogą czuć rozczarowanie, nawet jeśli finalnie pomoc trafi do potrzebujących. Lexy stara się teraz naprawić wizerunek dodatkowymi działaniami, ale pytanie o wiarygodność takich deklaracji w przyszłości pozostaje otwarte.

