Wiosenna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się do finału, a produkcja robi wszystko, by utrzymać napięcie do ostatnich odcinków. W siódmym epizodzie widzowie zobaczyli nie tylko zamianę par, ale także dodatkową rundę i występy w trio, co wprowadziło zupełnie nową dynamikę rywalizacji.
Produkcja miesza w zasadach
W tym odcinku uczestnicy musieli wyjść ze swojej strefy komfortu i zatańczyć z nowymi partnerami, to widzowie wcześniej zdecydowali o konfiguracjach par.
Dodatkowo pojawiła się druga runda, w której gwiazdy wystąpiły w trio, mając u boku aż dwóch tancerzy.
Na parkiecie nie brakowało zaskoczeń. Najwięcej punktów zdobyła Boczarska, ale pozytywnie zaskoczył także Piotr Kędzierski, który doczekał się pochwał od jury.
Mimo to, jak się okazało, to nie wyniki taneczne były tego wieczoru najważniejsze.
Widzowie nie wytrzymali
Największe kontrowersje wywołał fakt, że w odcinku… nikt nie odpadł. Wszystkie pary przeszły dalej, a głosy zostały przeniesione na kolejny tydzień.
Decyzja produkcji natychmiast rozpętała burzę w sieci. Pod oficjalnymi postami programu pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy.
„Żałosne, to już się robi totalnie nudne, jak co drugi odcinek nikt nie odpada”
— „To już jest męczące”
— „Jedno wielkie bez sensu”
— „To robi się już naprawdę żenujące”
Internauci nie kryją rozczarowania i podkreślają, że brak eliminacji odbiera programowi napięcie i sens rywalizacji.

