Czy można było to zauważyć wcześniej? Mama Ani Przybylskiej zabiera głos

Minęły lata od śmierci Anny Przybylskiej, ale jej historia wciąż porusza i wraca w rozmowach najbliższych. Tym razem głos zabrała mama aktorki, która po latach opowiedziała o pierwszych sygnałach choroby. Jak się okazuje wszystko zaczęło się bardzo niepozornie.

„Nie było objawów. Dopiero kręgosłup…”

Krystyna Przybylska w szczerej rozmowie przyznała, że choroba rozwijała się niemal po cichu. Najbardziej niepokojące jest to, że przez długi czas nie dawała wyraźnych sygnałów ostrzegawczych.


Jak podkreśla, Ania regularnie się badała i dbała o zdrowie, dlatego nic nie wskazywało na poważne problemy. Dopiero z czasem pojawiły się dolegliwości, które mogły być pierwszym sygnałem choroby.


W rozmowie wyznała:

Niestety wszystkie sprawy nowotworowe, ja już mam to doświadczenie w rodzinie wszystkich tych rakowców, że to się zaczyna od kręgosłupa. Czyli organizm jest słaby, zmęczony, bardziej taki bym powiedziała może nie nerwowy, jak chciałby, żeby wszystko było dobrze (…). Ania badała się, więc nie było takiego sygnału, który by nas zaniepokoił. Dopiero ten kręgosłup (…). W genach też gdzieś coś. Nie było objawów.

Diagnoza, która zmieniła wszystko

Przełomowy moment nastąpił w 2013 roku, kiedy u Anny Przybylskiej zdiagnozowano nowotwór trzustki, czyli jeden z najbardziej agresywnych i trudnych do wykrycia nowotworów.


To właśnie ten typ choroby często przez długi czas nie daje charakterystycznych objawów, co znacząco utrudnia jej wczesne rozpoznanie i leczenie.


Mimo diagnozy aktorka do końca starała się chronić swoją prywatność oraz spokój najbliższych. Nie chciała, by jej choroba zdominowała życie rodziny i dzieci.


Niestety, mimo walki, Anna Przybylska zmarła 5 października 2014 roku. Miała zaledwie 35 lat.