Dawid Kwiatkowski zdobył się na bardzo osobiste wyznanie. W podcaście „Bliskoznaczni” opowiedział o skutkach choroby alkoholowej w rodzinie i o tym, jak wpływa to na jego życie do dziś.
„Jestem tym ratownikiem”
Dawid Kwiatkowski w rozmowie z Katarzyną Nosowską i Mikołajem Krajewskim wrócił do trudnych doświadczeń z przeszłości. Przyznał, że mimo upływu lat wciąż czuje się odpowiedzialny za swoich bliskich.
W ogóle nie zakończyłem ratowania — powiedział szczerze.
Choć jego ojciec od lat pozostaje trzeźwy, artysta podkreślił, że konsekwencje dawnych problemów nadal są obecne.
To są długi rodzinne, to są komornicy. To wszystko, co przez ten alkohol powstało — wyznał.
Piosenkarz już wcześniej mówił o tym, że dorastał w domu, w którym pojawił się problem uzależnienia. Przyznał, że jako młody chłopak często musiał radzić sobie sam.
Byłem pozostawiony sam sobie. Nie miałem wsparcia — wspominał w jednym z wcześniejszych wywiadów.
Strach przed uzależnieniem
Dawid Kwiatkowski nie ukrywa, że przeszłość sprawiła, iż bardzo uważa na siebie i swoje nawyki.
Mam duży strach wobec uzależnienia, żebym ja nie wdepnął w to — przyznał.
Jak wyjaśnił, świadomie kontroluje swoje podejście do używek. W sezonie koncertowym całkowicie rezygnuje z alkoholu, traktując to jako formę dbania o siebie.
To jest forma samoopieki i uważności — podkreślił.

