DisStream na Tinderze. Pojawiły się zdjęcia

W mediach społecznościowych od wczoraj krążą zrzuty ekranu przedstawiające profil w aplikacji Tinder, który wykorzystuje zdjęcia polskiego twórcy internetowego Disa. Konto wzbudziło spore zainteresowanie, ponieważ posiada oznaczenie weryfikacji, co dla wielu użytkowników może sugerować jego autentyczność.

Warto jednak pamiętać, że sama weryfikacja nie daje stuprocentowej pewności co do tego, kto faktycznie stoi za profilem. Założenie konta podszywającego się pod inną osobę nadal jest możliwe, a systemy weryfikacyjne można próbować obejść przy pomocy różnych metod i filtrów. Z tego względu nie ma obecnie jednoznacznego potwierdzenia, że profil rzeczywiście należy do Disa.

Jednocześnie taki scenariusz pozostaje całkowicie realny. W aplikacjach randkowych można spotkać wiele rozpoznawalnych osób, dlatego obecność popularnego youtubera na Tinderze nie byłaby niczym nadzwyczajnym.

Dodatkowe zainteresowanie wzbudził również zamieszczony opis. Według osób, które zwróciły uwagę na konto, jego treść może sugerować, że została napisana właśnie przez Disa, choć i to nie stanowi ostatecznego dowodu na autentyczność profilu.

DisStream na Tinderze. Pojawiły się zdjęcia

Sam youtuber nie odniósł się dotychczas do doniesień dotyczących swojej rzekomej obecności w aplikacji. Niewykluczone więc, że profil pojawił się niedawno, choć równie dobrze mógł istnieć już wcześniej, a dopiero teraz został zauważony przez internautów.

Jeśli więc podczas przeglądania Tindera natkniecie się na profil Disa, nie będzie to już całkowitym zaskoczeniem. Na razie pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście należy on do popularnego twórcy, czy też jest jedynie próbą podszycia się pod niego.