Honorata Skarbek od lat zmaga się z chorobą, która całkowicie zdominowała jej życie. Influencerka otwarcie przyznała, że mimo leczenia w Polsce i za granicą lekarze wciąż nie są w stanie jej pomóc.
Leczenie za granicą nie przyniosło przełomu
Honorata Skarbek nie ograniczyła się do leczenia w Polsce. W poszukiwaniu ratunku trafiła również do specjalistycznej kliniki w Belgii, gdzie usłyszała diagnozę, która tylko pogłębiła jej bezradność.
Specjaliści mieli stwierdzić, że jej mikrobiom jest w wyjątkowo złym stanie i tak bardzo, że sami nie spotkali się wcześniej z podobnym przypadkiem. Co gorsza, nawet tam nie zaproponowano rozwiązania, które mogłoby realnie poprawić jej stan.
Celebrytka nie ukrywa, że sytuacja odbija się na jej psychice i codziennym funkcjonowaniu.
Moje całe życie obraca się tylko i wyłącznie wokół brzucha, wokół jelit, wokół jedzenia
Podkreśla, że problem jest znacznie poważniejszy, niż mogłoby się wydawać z zewnątrz. To nie kwestia wyglądu, ale realnego cierpienia i ograniczeń.
Jak to naprawdę wygląda?
Honorata spróbowała też obrazowo opisać, co dzieje się z jej organizmem po jedzeniu. Jak mówi, to uczucie jest trudne do zniesienia i towarzyszy jej praktycznie bez przerwy.
Porównuje je do sytuacji, w której ktoś „pompuje” powietrze do środka ciała i brzuch się powiększa, a napięcie narasta z każdą chwilą. Co istotne, nie towarzyszą temu inne typowe objawy problemów trawiennych, jak biegunki czy zaparcia, co jeszcze bardziej komplikuje diagnozę.
Najbardziej frustrujące jest jednak to, że mimo lat leczenia i ogromnych wydatków, wciąż nie widać realnej poprawy.
Dziś influencerka otwarcie przyznaje, że czuje się zagubiona i wyczerpana walką, która nie przynosi efektów. Jednocześnie nie zamyka się na kolejne próby leczenia, choć każdy kolejny krok kosztuje ją coraz więcej sił.



