Miał być artystą, został jednym z najbardziej polaryzujących twórców w sieci. Maksym Woczyk, który zyskał rozgłos dzięki szczerym opowieściom o swojej nietypowej profesji, w najnowszym wywiadzie wyznał, ile kosztowała go popularność. Okazuje się, że za finansową niezależność zapłacił najwyższą cenę – utratą kontaktu z najbliższymi.
„Jedna strona bliskich całkowicie się odcięła”
Początki Maksyma w branży usług premium sięgają momentu, gdy jako niespełna 19-latek przeprowadził się do Anglii. Choć pierwotnie planował rozwijać pasje plastyczne, szybko skusiły go duże i szybkie zarobki, które pozwoliły mu na luksusowy styl życia. Jednak to, co działo się w portfelu, nie szło w parze z relacjami rodzinnymi.
Gdy prawda o tym, jak zarabia na życie młody chłopak, dotarła do jego rodziny, reakcja była natychmiastowa. Maksym przyznaje, że kontakt z bliskimi drastycznie się popsuł przez treści, które publikował w internecie. „Jedna strona rodziny całkowicie się ode mnie odcięła” – wyznaje szczerze, dodając, że krewni urwali z nim jakąkolwiek relację. Z drugą częścią bliskich kontakty stały się chłodne i bardzo ograniczone.
Rodzic był „załamany”
Szczególnie trudny był wątek relacji z ojcem. Choć Maksym wychowywał się głównie u dziadków i nie miał z tatą silnej więzi, moment konfrontacji z rzeczywistością był bolesny. Według relacji twórcy, ojciec był „załamany”, gdy dowiedział się o profesji syna. Mimo że rodzina starała się nie śledzić jego działalności w sieci, wystarczyło kilka materiałów, by poczuli ogromny dyskomfort i wstyd.
„Mój tata był załamany na początku. Wybrali izolację, bo nie mogli na to patrzeć”.
Specyficzny mechanizm obronny: „Nie czułem się źle”
Zaskakujący jest stosunek samego zainteresowanego do tych bolesnych wydarzeń. Maksym, będący wtedy w szczycie popularności i generujący ogromne zyski, przyznaje, że… nie przejmował się odrzuceniem.
Skupiony na budowaniu kontrowersyjnego wizerunku i gromadzeniu oszczędności, stworzył wokół siebie mur. Twierdzi wręcz, że przeprowadzka do Wielkiej Brytanii dała mu poczucie anonimowości, co pozwoliło mu na całkowitą zmianę tożsamości bez oglądania się na opinie innych.
Nowy rozdział?
Dziś Maksym ma 25 lat i deklaruje, że odchodzi od dawnego zajęcia, choć nadal unika tradycyjnego rynku pracy. Jego codzienność wypełniają teraz pasje artystyczne i rozważania o tym, że nasza rzeczywistość jest jedynie rodzajem zaprogramowanego systemu. Czy ucieczka w malarstwo i duchowość to próba poradzenia sobie z samotnością po utracie rodzinnych więzi? Jedno jest pewne – cena za „łatwy pieniądz” okazała się dla jego relacji z bliskimi niszcząca.

