Wdowa po Rafale P., który zginął w głośnym wypadku spowodowanym przez Łukasza Żaka, po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o wydarzeniach, które miały miejsce jeszcze przed rozpoczęciem procesu. W rozmowie z programem „Uwaga” wyznała, że grób jej męża był regularnie dewastowany, a doszło nawet do jego podpalenia.
Sprawa Łukasza Żaka przez wiele miesięcy budziła ogromne emocje. Mężczyzna został skazany na 20 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku. W trakcie śledztwa i procesu media informowały również o próbach zastraszania świadków oraz kierowaniu wobec nich gróźb, aby składali zeznania korzystne dla oskarżonego. Sam Żak podczas rozpraw wielokrotnie zwracał uwagę swoim aroganckim zachowaniem.
„Grób mojego męża był systematycznie niszczony”
W programie „Uwaga” pani Ewelina została zapytana, czy również czuła się zagrożona w związku ze sprawą. Jak przyznała, najbardziej niepokojący okres przypadł jeszcze przed rozpoczęciem procesu.
„Był moment, w którym i ja poczułam się zagrożona. Jeszcze przed procesem grób mojego męża był systematycznie niszczony. Wyrywane były kwiaty, wyrzucane rzeczy z grobu, a nawet był on spalony.”
Relacja wdowy pokazuje, że dramat rodziny nie zakończył się wraz z pogrzebem. Jak wynika z jej słów, miejsce spoczynku Rafała P. było wielokrotnie profanowane, co dodatkowo pogłębiało cierpienie jego bliskich.
Zachowanie oskarżonych zszokowało wdowę
Pani Ewelina opowiedziała również o swoich odczuciach związanych z samym procesem. Jak podkreśliła, najbardziej wstrząsnęło nią zachowanie oskarżonych, którzy – jej zdaniem – sprawiali wrażenie, jakby cała sytuacja ich nie dotyczyła.
„Na każdej rozprawie miałam poczucie, że jestem gdzieś na jakiejś imprezie. To dla mnie było trudne, patrzeć, że ci młodzi ludzie cały czas się bawią, ich całe życie, a nawet rozprawy w sądzie są zabawą.”
Wdowa przyznała, że obserwowanie takiej postawy podczas kolejnych rozpraw było dla niej niezwykle bolesnym doświadczeniem. Wspomnienia z sali sądowej do dziś pozostają jednym z najtrudniejszych elementów całej tragedii.
Wyrok skazujący Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności zakończył sądowy etap sprawy, jednak – jak pokazuje relacja pani Eweliny – rodzina ofiary przez długi czas mierzyła się nie tylko z bólem po stracie bliskiej osoby, ale także z dodatkowymi traumatycznymi wydarzeniami, które miały miejsce już po jego śmierci.

