Podczas dzisiejszego posiedzenia Sejmu jeden z posłów przeprowadził nietypową i prowokacyjną demonstrację. Na mównicy sejmowej pojawiło się ogromne opakowanie prezerwatyw, na którego okładce widniała podobizna premiera Donalda Tuska. Produkt został opatrzony satyryczną nazwą „dura lex” oraz ceną 11,99 zł. Na opakowaniu znalazły się także żartobliwe napisy: „5 lat więzienia” i „720 stawek dziennych”, a całość nosiła oznaczenie „KSE-F” oraz „ultra small”.
Poseł, trzymając pudełko w rękach, opowiedział historię mieszkańca swojego miasta o imieniu i nazwisku Tomasz Sidorczuk, który zakupił ten gadżet w aptece. Według mówcy, sprawa ta stała się przedmiotem zainteresowania Krajowej Administracji Skarbowej, która traktuje ją jako priorytetowe wykroczenie. Mówca podkreślał absurdalność sytuacji, pytając retorycznie: „Gdzie my żyjemy? W jakim świecie my żyjemy?”.
W trakcie wystąpienia poseł nadmuchał niebieski balon w kształcie prezerwatywy, na którym również widniała twarz premiera oraz te same satyryczne napisy. Gest ten miał podkreślić tezę, że państwo polskie jest „słabe wobec silnych i silne wobec słabych”. Poseł argumentował, że organy skarbowe skupiają się na drobnych, kuriozalnych sprawach, podczas gdy poważniejsze afery pozostają nierozliczone.
Całe wystąpienie wywołało poruszenie na sali sejmowej. Na koniec jeden z prowadzących posiedzenie zwrócił się do posła z informacją, że będzie on osobiście odpowiedzialny za usunięcie rekwizytu z mównicy.
HIT XDDDDD
— Szymon Szymański 🇵🇱✝️ (@PlNadeWszystko) May 12, 2026
Ogromne PREZERWATYWY z Tuskiem na okładce.
Wszystko na mównicy sejmowej XDDDDDD
Zobaczcie sami xD pic.twitter.com/Zkts1jTSvl
Incydent ten stał się błyskawicznie tematem dyskusji w mediach społecznościowych, podkreślając głębokie podziały polityczne w Polsce i kreatywne, choć kontrowersyjne metody wyrażania krytyki wobec działań administracji rządowej.

