Po decyzji brytyjskiego Sądu Najwyższego o utrzymaniu w mocy ekstradycji Stuarta K.-B. do Polski do sprawy odniosła się Fagata. Influencerka i raperka opublikowała obszerne oświadczenie, w którym wyjaśniła swoją rolę w postępowaniu oraz odniosła się do pojawiających się w internecie spekulacji.
Brytyjski wymiar sprawiedliwości podtrzymał decyzję o przekazaniu Polsce Stuarta K.-B., znanego w sieci jako Stuu. Mężczyzna jest poszukiwany przez polską prokuraturę, która stawia mu m.in. zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych wobec osób nieletnich. W przypadku skazania grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Niedługo po nagłośnieniu informacji przez media Fagata opublikowała oświadczenie. Podkreśliła, że przez długi czas unikała publicznego komentowania sprawy, mimo że – jak zaznaczyła – pojawiające się w przestrzeni publicznej spekulacje nie odpowiadają ustaleniom sądów.
„Znowu docierają do mnie informacje w sprawach, co do których do tej pory starałam się nie zabierać publicznie głosu, pomimo tego, że publiczne spekulacje mają się nijak do rzeczywistości, którą zweryfikowały sądy. Do tej pory czułam, że mimo, że prawda jest po mojej stronie, nie będę się dotykała tematów, które są dla mnie odrażające, traumatyczne i personalnie przykre. Niestety wygląda na to, że muszę zabrać głos bo nie będę miała spokoju i uczciwego podejścia do mojej osoby. Wiem co robię w życiu i jakich dokonuję wyborów, jestem w całkowitej zgodzie ze sobą, natomiast nie pozwolę dorobić sobie łatki w tematach którymi osobiście gardzę i są dla mnie całkowicie nieakceptowalne.”
W dalszej części wpisu influencerka odniosła się do swojej dawnej relacji ze Stuartem K.-B. Wyjaśniła, że została przesłuchana w charakterze świadka, podobnie jak wiele innych osób, i podkreśliła, że nigdy nie usłyszała żadnych zarzutów.
„Jeśli chodzi o wątek mojego byłego, który znów wypłynął po świeżych newsach medialnych, skwituję tylko, że w całej sprawie byłam przesłuchiwana jak kilkadziesiąt innych osób i podobnie jak one mam status świadka. Nigdy nie zostałam o nic oskarżona, nie przedstawiono mi żadnych zarzutów, a po przesłuchaniu sprawa się dla mnie zakończyła. Wynika to z tego, że wydarzenia, których dotyczy ten proces miały miejsce na długo zanim poznałam tę osobę i sama byłam w wieku, kiedy byłam bezpośrednio narażona na takie niegodziwe działania.”
W swoim oświadczeniu Fagata poruszyła również temat byłej przyjaciółki. Napisała, że dotąd nie chciała publicznie wracać do tej historii, wskazując, iż kobieta już nie żyje. Jednocześnie przypomniała, że ich relacja zakończyła się konfliktem, który znalazł swój finał w sądzie.
„Jeśli chodzi o kwestię mojej byłej przyjaciółki to nie podejmowałam tego wątku publicznie ponieważ osoby zainteresowane sprawą wiedzą, że nie ma jej już tutaj z nami. Niestety nie byłam w stanie pomóc jej w chorobie, która ją dotknęła i na ludzkim poziomie jest to dla mnie mega przykra sprawa i żaden młody człowiek nie zasługuje aby odejść w takim wieku z tego świata, nawet jeśli pogubi się i popełni błędy. Jednocześnie niestety koniec naszej znajomości nie był przyjemny i ataki tej osoby w moją stronę musiały zostać przerwane w sądzie, w którym wygrałam sprawę o zniesławienie, a ta osoba wykonała zasądzony wyrok.”
Na zakończenie wpisu influencerka zaznaczyła, że nie odczuwa satysfakcji z przebiegu tych wydarzeń, określając je jako jedne z najtrudniejszych w swoim życiu. Zapowiedziała również, że w przypadku dalszego rozpowszechniania – jak twierdzi – nieprawdziwych informacji na swój temat będzie dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
„Nie mam z tego powodu żadnej satysfakcji, jest to jedna z trudniejszych historii w moim życiu i nigdy nie chciałam się nią dzielić medialnie, ale ponieważ wracają na jej temat fałszywe oskarżenia w moim kierunku to postanowiłam raz na zawsze to wyjaśnić i jeśli nadal będą pojawiały się spekulacje dotyczące tych wątków, to będę dochodziła swoich racji, tak jak robiłam to już w przeszłości.
Dziękuję za wyrozumiałość”.

