Robert Lewandowski pobił niechlubny rekord. Tragiczny występ polskiego napastnika.
Wygrana Barcelony, przegrana Lewandowskiego
FC Barcelona mierzyła się z Eintrachtem Frankfurt w Lidze Mistrzów. Podopieczni Hansiego Flicka przez większość spotkania zawodzili, lecz ostatecznie udało im się zwyciężyć 2:1 ze znacznie niżej notowanym rywalem.
Grał w tym spotkaniu Robert Lewandowski – piszemy, bo można było to przeoczyć. Polski napastnik trafił co prawda do siatki w okolicach dziesiątej minuty, ale sędzia odgwizdał spalonego. Później już się nie wyróżniał, chyba że liczymy zmarnowaną sytuację sam na sam w drugiej połowie.
To była pierwsza okazja „Lewego” na odkupienie swoich win po przestrzelonym karnym w spotkaniu z Atletico Madryt. Niestety, kapitan reprezentacji Polski jeszcze bardziej skomplikował swoją sytuację. Ponadto był to jego piąty mecz w fazie ligowej Champions League i… ani razu nie trafił do siatki, ani razu nie zanotował nawet asysty. Nigdy wcześniej nie czekał na pierwsze trafienie tak długo jak teraz, czyli 247 minuty.
🚨🚨| Lewandowski in the Champions League this season:
— Managing Barça (@ManagingBarca) December 9, 2025
• 5 matches
• 0 goals
• 0 assists pic.twitter.com/FiVgBGrGHq
Dyspozycja Roberta Lewandowskiego nie podoba się również hiszpańskim dziennikarzom:
– Nie zasłużył na grę. Posadzenie na ławce Ferrana Torresa, który zdobył hat-tricka na ławce rezerwowych wymagało znacznie więcej od Lewandowskiego. Polak nie znalazł okazji do strzału – napisał „Sport”.
– Lewandowski był wykluczony w tym meczu. Dosłownie, zarówno przez niemiecką obronę, jak i przez swoją jedyną skuteczną akcję, która została unieważniona z powodu wcześniejszego spalonego – dodało „Mundo Deportivo”.
CHAMPIONS LEAGUE WIN 🔥 pic.twitter.com/SQMomAkXGQ
— FC Barcelona (@FCBarcelona) December 9, 2025
Wygląda na to, że docieramy niestety do etapu, w którym Robert Lewandowski przestaje wzbudzać postrach wśród przeciwnych drużyn. To musiało kiedyś nadejść.

