Kaiazulo załamany. Ostro skomentował popularna restauracje

Szymon „Książulo” Nyczke znów wziął pod lupę warszawski lokal. Tym razem nie chodziło o kebab ani uliczne jedzenie, ale restaurację, która — według internetowych opinii — od lat przyciąga influencerów, celebrytów i osoby ze świata show-biznesu. Youtuber nie ukrywał, że do wizyty zachęciły go przede wszystkim… ceny.

Już na początku nagrania Książulo określił lokal jako miejsce dla „snobów”, do którego „podobno chadza śmietanka towarzyska”. Jak przyznał, chciał sprawdzić, czy za wysokimi rachunkami rzeczywiście idzie wyjątkowa jakość.

Pierwsze zaskoczenie pojawiło się jeszcze przed głównymi daniami. Zamówiona kawa mrożona za 27 zł nie zrobiła na nim większego wrażenia.

– Smakuje i wygląda totalnie zwyczajnie. Piłem taką samą dzisiaj rano w domu, za darmo… – skomentował.

Następnie przyszła pora na jedzenie. Kanapka klubowa za 91 zł została oceniona stosunkowo łagodnie. Książulo pochwalił soczystość, pieczywo i ilość dodatków, choć zwrócił uwagę na niewielką ilość kurczaka.

Znacznie mniej entuzjazmu wywołały burgery. Klasyczna wersja za 89 zł rozczarowała go przede wszystkim suchą bułką brioche, która rozpadała się podczas jedzenia.

– Mięso jest bardzo delikatne, brakuje mu trochę soli i pieprzu, brakuje mu pazura. Mimo że jest to dużo sera, to nie mamy tego serowego uderzenia. Bułka jest beznadziejna i się sypie – ocenił.

Nieco lepiej wypadł burger z mięsem wagyu wyceniony na 269 zł, ale również tutaj youtuber nie był przekonany, czy dopłata ma sens.

– Za dopłatą tych prawie dwóch „stów” jest bardziej słony, a dzięki temu lepszy. Uważam, że wagyu fajne jest jako stek na talerzu, ale w burgerze? Wydaje mi się to trochę bez sensu. Różnice są bardzo małe, a największe? Chyba na rachunku – stwierdził.

Kolejne dania nie poprawiły ogólnego wrażenia. Tatar wołowy za 99 zł został określony jako poprawny, ale niewyróżniający się niczym szczególnym. Z kolei sałatka Cezar za 85 zł rozczarowała jakością kurczaka.

– Jak jem samego kurczaka, to robi się w gębie sucho. Od sałatki za prawie stówę oczekuję chyba najlepszego kurczaka, jaki tylko może być – mówił.

Najostrzejsze słowa padły jednak przy ocenie makaronu z sosem pomidorowym za 120 zł. Po doliczeniu obowiązkowego 12-procentowego serwisu cena wzrosła do około 130 zł.

– To są dla mnie jajca – 130 zł z serwisem za trochę makaronu, sos pomidorowy i trzy pomidorki bez skórki?! Jest to totalnie zwykłe i totalnie dobre. Tu chodzi o to, że na tym talerzu nic nie ma – skwitował.

Po przetestowaniu kilku kolejnych pozycji i deserów Książulo podsumował wizytę bez większych wątpliwości. Według niego problemem nie była sama wysokość cen, ale brak wyjątkowych doznań kulinarnych, które mogłyby je uzasadnić.

– Zastanawiam się, kto tu je w ogóle. To jest po prostu chyba takie miejsce, które ma być drogie. Chciałbym, żeby za tą ceną szło coś wyjątkowego, a tutaj na tych talerzach tego nie ma. Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej – podsumował.

Łączny rachunek za wizytę trzech osób wyniósł 1951 zł wraz z doliczonym serwisem. Na koniec youtuber zaznaczył, że w Warszawie bez większego problemu można znaleźć miejsca, które oferują lepsze jedzenie za zdecydowanie niższą cenę.