Wypowiedź Skolima na temat planowanych zmian dotyczących zabezpieczenia socjalnego artystów wywołała gorącą dyskusję w mediach społecznościowych i środowisku muzycznym. Artysta podczas występu na festynie w Czeremsze w bardzo ostrych słowach odniósł się do projektu ustawy procedowanej przez parlament.
29-letni wykonawca nie ukrywał swojego sprzeciwu wobec pomysłu wspierania części przedstawicieli środowiska artystycznego z publicznych środków. Jak stwierdził: „Nie zgadzam się na to, żebyśmy płacili emerytury na tych, którzy przepali i przechlali swoje kariery. (…) Nie możemy się godzić na to, żeby z naszych podatków jakieś kuwy miały pieniądze”. Jednocześnie zaznaczył, że jego zdaniem większego wsparcia wymagają chore i niepełnosprawne dzieci.
Słowa muzyka spotkały się z ostrą reakcją Majki Jeżowskiej. W rozmowie z „Faktem” została zapytana, czy osoby występujące przed publicznością, w której znajdują się również dzieci, powinny unikać podobnego języka. Piosenkarka nie miała wątpliwości:
„Powinien, ale Skolim to niestety prostak, żaden artysta. Podoba się dzieciom, zarabia miliony…”
Wypowiedź Jeżowskiej odbiła się szerokim echem, stając się kolejnym głosem w debacie dotyczącej zarówno formy wypowiedzi artystów, jak i samego projektu ustawy.
Kilka dni wcześniej wokalistka odnosiła się również do krytyki kierowanej pod adresem środowiska artystycznego przez polityków. Komentując słowa Sławomira Mentzena, który określił artystów mianem „darmozjadów” i „nierobów”, stanowczo stanęła w obronie ludzi kultury.
„Politycy nie mają absolutnie pojęcia o tym, jak to jest być artystą. (…) Artyści utrzymują siebie, płacą za siebie składki ZUS, podatki. Mentzena utrzymujemy my, z naszych podatków. On ma służyć i pomagać nam, obywatelom, a nie nas obrażać” – powiedziała.
Jeżowska zwróciła uwagę na specyfikę zawodu artysty, podkreślając brak stabilności zatrudnienia i przywilejów charakterystycznych dla pracy etatowej.
„Nigdy w życiu nie korzystałam np. ze zwolnień lekarskich, urlopów czy wolnych weekendów, z których korzystają wszyscy inni ludzie na etatach. Nam nikt nie płaci pensji, jak nie możemy pracować z powodu choroby lub jak wyjeżdżamy na 26 dni urlopu. W naszym zawodzie nie ma etatów!” – zaznaczyła.
W dalszej części swojej wypowiedzi odniosła się również do sytuacji starszych twórców, którzy rozpoczynali kariery w czasach, gdy działalność artystyczna nie dawała takich możliwości zarobkowych jak obecnie.
„Śmiem twierdzić, że rolnicy znacznie więcej korzystają z dobrodziejstw różnych ustaw, obniżonych stawek ubezpieczenia, zwolnienia z podatku od nieruchomości, dodatków i dopłat z Unii, jeżdżą luksusowymi samochodami, a ciągle narzekają. A artyści tak naprawdę tworzą w samotności i w ciszy. (…) Wiem, że są ludzie, którzy pracowali w tym zawodzie kilka dekad temu, kiedy w ogóle nie zarabiało się dużo, i dzisiaj często żyją w ubóstwie. I to głównie o takie osoby chodzi w tej ustawie, o nich trzeba pamiętać. Hip-hopowcy, mając dwadzieścia parę lat, zarabiają miliony, a ja znam osoby, które od lat są legendami polskiej muzyki rozrywkowej i żyją w ubóstwie, bo ich czas już minął, a żyli w czasach, w których takich pieniędzy się po prostu nie zarabiało. Nazywanie ich darmozjadami to brak szacunku dla ludzkiej pracy i dla sztuki, bez której żaden naród nie ma swojej tożsamości”.
Dyskusja wokół projektu ustawy pokazuje, jak duże emocje budzi kwestia wsparcia socjalnego dla artystów. Z jednej strony pojawiają się głosy sprzeciwu wobec finansowania takich rozwiązań z publicznych pieniędzy, z drugiej zaś argumenty wskazujące na trudną sytuację części twórców, zwłaszcza tych, którzy największe sukcesy zawodowe mają już za sobą.

