Mamy 2025 rok, niewiele już nas może zdziwić, lecz tego zestawienia prawdopodobnie nie było w bingo kibiców sportów walki.
Mariusz Pudzianowski kontra Artur Gwóźdź?
Mariusz Pudzianowski w swoim pamiętnym starciu z Marcinem Najmanem stał się poniekąd jednym z ojców chrzestnych polskich freak fightów. Nie można odebrać „Pudzianowi” późniejszych sportowych inklinacji, ambicji oraz osiągnięcia w pewnym momencie solidnego poziomu w KSW, lecz obecnie, mając 48 lat na karku, powrócił już do korzeni.
Ostatni raz w oktagonie widzieliśmy go w starciu z Eddiem Hallem. Pudzianowski przegrał wówczas w beznadziejnym stylu, co w zasadzie dobitnie pokazało, w jakim miejscu się znajduje. Teraz na jego celowniku znalazł się… Artur Gwóźdź, głowa grupy menadżerskiej Artnox. Asumptem nieoczekiwanego zestawienia okazał się krytyczny komentarz 47-latka w sprawie przegranej Krzysztofa Głowackiego na gali Babilon MMA.
„Pudzian” ewidentnie nie jest zwolennikiem teorii, że nie trzeba być piekarzem, aby ocenić jakość chleba:
– A może sam Pan Gwóźdź by pokazał, co potrafi, pogadać każdy potrafi. Jesteśmy w tym samym wieku, bo ja już stary jestem, panie menadżerze. Proszę dobrać sobie przeciwnika i wszyscy popatrzymy. Nie teoria. Praktyka. To takie proste przecież – czytamy.
Doczekaliśmy się szybkiej odpowiedzi wywołanego do tablicy Artura Gwoździa:
– Polecam Mańkowi, żeby oglądał wywiady. Wtedy nie będzie trzeba czytać nagłówków. Co do walki, wracam do zdrowia po operacjach, ale w przyszłym roku nie ma problemu. To byłby wielki zaszczyt, bo to ikona, która zrobiła dużo dla polskiego MMA – powiedział w „Oktagon Live”.

