Toruńska „dramaturgia” z baru wchodzi na nowy poziom. Z nieoficjalnych informacji, które pojawiły się dziś rano, wynika, że sprawcy wczorajszej napaści na Natana Styczka – ci sami, których nagranie z gazem pieprzowym i chaotyczną bójką obiegło sieć jako „GTA Toruń vol. II” – zostali zatrzymani.
Według relacji funkcjonariusze zastosowali niecodzienną taktykę: wysłali do napastników fałszywe SMS-y z informacją o lokalizacji, w której przebywał Styczek. Gdy ekipa przyjechała na wskazane miejsce, czekali już na nich policjanci. Cała grupa została spakowana do radiowozów i odwieziona na komendę.
Informacja jest na razie nieoficjalna, ale brzmi wyjątkowo wiarygodnie w kontekście wczorajszych wydarzeń. Policja najwyraźniej postanowiła nie czekać na rozwój sytuacji i sama przejęła inicjatywę, prowokując sprawców do działania. Jak żartobliwie komentują internauci – „świat się zmienia, skoro policja trolluje bandytów”.
Przypomnijmy: w niedzielę wieczorem w jednym z toruńskich lokali (prawdopodobnie w strefie restauracyjnej siłowni) grupa mężczyzn zaatakowała Natana Styczka – młodego boksera i bliskiego współpracownika Denisa Załęckiego. Do akcji użyto gazu pieprzowego, doszło do szybkiej szarpaniny i chaosu. Motywem miała być rzekoma zazdrość o dziewczynę jednego z napastników.

Do tej pory nie było żadnych oficjalnych komunikatów policji ani prokuratury. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona. Zatrzymanie „bohaterów” viralowego filmu to ogromny zwrot akcji – z ulicy prosto na komendę, bez większego dramatu.
Czekamy na oficjalne potwierdzenie i szczegóły zatrzymania. Czy napastnicy usłyszą zarzuty? Czy motyw rzeczywiście był tak banalny, jak się początkowo wydawało? Sprawa na pewno będzie dalej żyła – zwłaszcza że w środowisku sportów walki i influencerów takie historie rzadko kończą się cicho.
Jeśli pojawią się nowe informacje, wrócimy z kolejną aktualizacją. Na razie jedno jest pewne: toruńska policja pokazała dziś, że potrafi grać w tę samą grę co „ulica”.

