Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych członkinie popularnej grupy influencerskiej Dresscode natknęły się na sytuację, która szybko przerodziła się w zabawną anegdotę. Wszystko zaczęło się od mandatu za nieprawidłowe parkowanie – kwoty stosunkowo niewielkiej, bo wynoszącej 60 dolarów, choć w podobnych przypadkach zdarzają się znacznie wyższe kary sięgające nawet 200 dolarów.
Same zainteresowane nie kryły rozbawienia, gdy przyglądały się szczegółom dokumentu. Szczególną uwagę zwróciła rubryka dotycząca pojazdu. Funkcjonariusze wpisali tam markę „Ford”, co – jak się później okazało – było całkowicie poprawne. Influencerki początkowo uznały jednak, że doszło do pomyłki.
Na nagraniu, które udostępniły w sieci, słychać ich zdziwienie. „Czy oni nazwali właśnie naszego Mustanga Ford?” – pada pytanie. Chwilę później jedna z nich próbuje rozwikłać zagadkę: „Patrzcie, bo to jest jakby marka… Ford”. Druga dodaje z przekonaniem, że przecież auto nie należy do nich, więc coś musiało zostać źle zapisane.
Sytuacja szybko nabrała humorystycznego charakteru, gdy ktoś zza kamery przypomniał oczywisty fakt: Mustang jest modelem produkowanym przez Forda. Dopiero wtedy wszystko stało się jasne.
Czy oni nazwali naszego Mustanga Ford?😡
— jachcy🇵🇱 (@jachcy) May 4, 2026
JPRDL😂😂😂 pic.twitter.com/2vrxSRn8wC
Influencerki poruszały się wynajętym samochodem – właśnie Fordem Mustangiem – co najwyraźniej umknęło im w pierwszej chwili. Cała historia została przez nie potraktowana z dystansem i rozbawieniem. Jak same zasugerowały, nie każda z nich musi orientować się w motoryzacyjnych szczegółach – zwłaszcza jeśli na co dzień jeździ się zupełnie inną marką.
Choć mandat nie należał do najwyższych, to właśnie ta drobna pomyłka interpretacyjna sprawiła, że zdarzenie zapadło im w pamięć znacznie bardziej niż sama kara.

