Podczas dzisiejszego egzaminu maturalnego z języka polskiego doszło do głośnego incydentu, który w kilka godzin obiegł cały kraj. Popularny influencer postanowił nie tylko przemycić telefon komórkowy na salę egzaminacyjną, ale jeszcze sam nagrał i opublikował materiał, w którym otwarcie się do tego przyznaje.
Na filmie, nakręconym najprawdopodobniej tuż przed wejściem do sali lub w szatni, widać tłum maturzystów już siedzących przy ławkach. Główny bohater nagrania, idąc korytarzem i wchodząc do środka, patrzy w kamerę i z uśmiechem mówi: „Przeniosłem telefon xdd” oraz zapowiada: „Pokażę wam zdjęcia arkusza jak dam radę!!!”. Kamera pokazuje wnętrze dużej sali egzaminacyjnej pod białym namiotem, rzędy ławek, skupione twarze uczniów i moment, gdy autor filmu schodzi niżej – widać jego nogi i trzymaną w ręce butelkę wody.
Materiały szybko trafiły w ręce opinii publicznej i – co najciekawsze – sami organizatorzy matury potwierdzili, że to właśnie ten uczeń jest źródłem wycieku arkusza z polskiego. Influencer w praktyce sam wystawił sobie donos. Zamiast dyskretnie skorzystać z telefonu (lub nie korzystać w ogóle), postanowił pochwalić się tym przed swoją społecznością.
‼️‼️‼️ XDDDDDD #matura #matura2026
— m1czel (@miczelq) May 4, 2026
jakis influencerek wrzucil donos na samego siebie, ze wbil na mature z telefonem – potwierdzili, ze leak matury z polskiego byl przez niego.
powodzenia za kratami bracie. 🚫 pic.twitter.com/op9i5X4ygi
Sprawa ma potencjalnie poważne konsekwencje. Przepisy CKE są w tej kwestii bezwzględne: telefon na maturze to automatyczna dyskwalifikacja, a w przypadku udowodnionego wycieku arkusza – również odpowiedzialność karna. Na razie nie wiadomo, czy egzamin zostanie unieważniony dla wszystkich obecnych, ale sam fakt, że jeden uczeń postanowił nagrywać i zapowiadać zdjęcia arkusza w trakcie trwania matury, wywołał ogromne poruszenie.



Co dalej?
Organizatorzy matury oraz policja najprawdopodobniej już pracują nad identyfikacją osoby odpowiedzialnej. W najlepszym wypadku dla influencera skończy się na zerze z polskiego i zakazie przystępowania do matury w tym roku. W gorszym – konsekwencjami prawnymi za zakłócenie egzaminu państwowego i potencjalne unieważnienie egzaminu dla całej sali.
Matura to nie TikTok, a konsekwencje bywają bardzo realne.

