W Komendzie Powiatowej Policji w Grójcu wybuchł poważny skandal. Naczelnik wydziału ruchu drogowego jest oskarżany przez swoich podwładnych o długotrwały mobbing, poniżanie funkcjonariuszy, wywieranie presji na statystyki oraz niestosowne zachowania wobec policjantek, w tym wysyłanie wiadomości o podtekście seksualnym i molestowanie. Mimo że prokuratura prowadzi śledztwo, policjanci otwarcie mówią o strachu przed zemstą przełożonego, który nadal pełni swoją funkcję i – według ich relacji – wie o oskarżeniach.
Zarzuty policjantów
Funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego KPP w Grójcu zdecydowali się na anonimowe relacje dla mediów. Zarzuty są wielowątkowe i sięgają kilku lat wstecz.
Naczelnik miał regularnie wyzywać podwładnych, stosować ciągłą, bezzasadną krytykę, zastraszanie i zakłócać ich czas wolny nocnymi telefonami. Funkcjonariusze dostawali limity mandatów i legitymacji do wystawienia, a pouczanie kierowców było zakazane – każde odstępstwo kończyło się żądaniem wyjaśnień.
Ponadto naczelnik miał polecać policjantom monitorowanie budowy swojego prywatnego domu w sąsiedniej gminie (poza listą patrolową), sprawdzając, czy nie dochodzi tam do aktów wandalizmu.
Wobec policjantek zarzuca mu się zachowania o podtekście seksualnym. Do jednej z nich miał wysyłać w nocy wiadomości typu „nie mogę zasnąć i dyga mi łodyga”. Miał też wyznawać uczucia, namawiać do wspólnego życia, podjeżdżać pod jej dom i komentować wygląd. Podczas jednego ze spotkań wydziałowych, będąc pod wpływem alkoholu, miał molestować funkcjonariuszki – dotykać je wbrew ich woli i kłaść ręce na biodrach.
W ciągu ostatnich sześciu lat z wydziału odeszło dziesięciu funkcjonariuszy. Czterech przeszło na emeryturę, pozostali skarżą się na lęk, stres i wypalenie zawodowe.
Reakcja instytucji i śledztwo
Sprawa ujrzała światło dzienne po anonimowym piśmie, które w 2025 roku trafiło do Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Zamiast skutecznego wyjaśnienia, zastępca komendanta powiatowego zorganizował spotkanie z naczelnikiem i policjantami, podczas którego trzymał w ręku anonim i sugerował, że „nie widzi nic złego”. Następnie wydział kontroli wewnętrznej miał sprawdzać raczej skarżących, a nie oskarżanego.
Obecnie śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Radom Zachód. Dotyczy ono m.in. nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków (art. 231 Kodeksu karnego), mobbingu oraz wysyłania nieobyczajnych wiadomości. Status pokrzywdzonych ma już sześciu funkcjonariuszy. Sprawą zajmuje się też Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.
Naczelnik, komisarz Michał Prokopczyk (naczelnik wydziału ruchu drogowego od 2024 roku), nadal pełni swoją funkcję.
Stanowisko naczelnika
W rozmowie telefonicznej z mediami naczelnik stanowczo zaprzecza wszystkim zarzutom. Twierdzi, że nigdy nie traktował podwładnych w niewłaściwy sposób, nie wysyłał niestosownych wiadomości i że „prawda się obroni”. Podkreśla, że nie został jeszcze przesłuchany i nie zna szczegółów oskarżeń.
Policjanci w piśmie alarmują jednak: „Przełożony podejrzany o przestępstwo wie o wszystkim. Prawdopodobnie ktoś przekazuje mu informacje, a on dalej stosuje mobbing, co odbija się na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym”.
Kontekst i znaczenie sprawy
Sprawa w Grójcu to kolejny przykład problemów z kulturą organizacyjną w niektórych jednostkach policji, gdzie hierarchia i strach przed konsekwencjami mogą utrudniać zgłaszanie patologii. Funkcjonariusze podkreślają, że mimo wszczęcia śledztwa czują się pozostawieni sami sobie – boją się odwetu, a atmosfera w wydziale drogówki doprowadziła do fali odejść.
Czy tym razem sprawa zostanie wyjaśniona do końca, a winni – jeśli zarzuty się potwierdzą – poniosą odpowiedzialność? Policjanci czekają na konkretne działania przełożonych i prokuratury. Na razie pozostaje atmosfera niepewności i strachu przed zemstą.
Źródła:
- Onet Wiadomości (15 kwietnia 2026)
- Gazeta Wyborcza (Radom, 15 kwietnia 2026)
- Fakt (kwiecień 2026)
- TVP Warszawa oraz lokalne portale (radom24.pl, grojec24.net)

