Edyta Zając wciąż przebywa w słonecznej Tajlandii, gdzie trwają nagrania 13. sezonu „Hotelu Paradise”. Prowadząca chętnie dzieli się kulisami pracy w mediach społecznościowych, a jej stylizacje regularnie przyciągają uwagę fanów. Tym razem postawiła na plażowy look w duchu minimalizmu, który może stać się jednym z największych trendów nadchodzącego lata.
Kostium inspirowany latami 80
Na zdjęciach z planu „Hotelu Paradise” Edyta Zając prezentuje stylizację, która udowadnia, że mniej naprawdę znaczy więcej. Postawiła na biały, jednoczęściowy kostium kąpielowy o bardzo prostym, klasycznym kroju, wyraźnie inspirowanym estetyką lat 80.
Model wyróżnia się grubszymi ramiączkami i zaokrąglonym dekoltem, ale to nie one przyciągają największą uwagę. Kluczowym elementem jest wysokie wycięcie w dolnej części, które optycznie wydłuża nogi i nadaje sylwetce lekkości. To zabieg znany z wybiegów i kampanii modowych, który wraca do łask w nowoczesnej odsłonie.
Tego typu kostiumy to świetna alternatywa dla bikini, a szczególnie dla osób, które chcą czuć się komfortowo, a jednocześnie wyglądać stylowo. W przypadku bieli, jak zawsze, kluczowa jest jakość materiału.
Zbyt cienka tkanina może prześwitywać po kontakcie z wodą, dlatego dobrze postawić na grubsze, bardziej strukturalne modele dokładnie takie, jak ten wybrany przez Edytę Zając.


Plażowy look w stylu „old money”
Choć baza stylizacji jest minimalistyczna, to właśnie dodatki nadają jej charakteru i sprawiają, że całość wygląda jak z kampanii modowej, a nie zwykłego dnia na plaży.
Edyta Zając zestawiła kostium z lekką, marszczoną spódniczką wykonaną z półtransparentnego materiału. Subtelnie opina biodra i dodaje stylizacji ruchu, nie odbierając jej lekkości. To element, który świetnie wpisuje się w wakacyjny klimat, trochę nonszalancji, trochę elegancji.
Do tego dochodzą dodatki, które robią robotę: duże, złote kolczyki o rzeźbiarskiej formie przyciągają uwagę i podbijają cały look. Na rękach pojawiają się delikatne bransoletki i pierścionki, które nie dominują stylizacji, ale ją dopełniają.
Całość zamykają koturny z plecioną podeszwą i przezroczystymi paskami — bardzo letni, lekko „resortowy” akcent. Ten detal idealnie wpisuje się w estetykę „old money”, która stawia na jakość, prostotę i ponadczasowość zamiast krzykliwych trendów.
Efekt? Stylizacja, która wygląda na niewymuszoną, ale jest bardzo przemyślana. Czyli dokładnie to, co obecnie sprzedaje się najlepiej naturalna elegancja, która niby „dzieje się sama”.

