Wstrząsające wyznanie Bagiego. „Moja siostra była śmiertelnie chora”

Mikołaj „Bagi” Bagiński w wywiadzie dla magazynu „Viva!” zdobył się na niezwykle osobiste wyznanie. Artysta wrócił do dramatycznych chwil z dzieciństwa, kiedy jego siostra walczyła o życie. Jak przyznał, to doświadczenie na zawsze go zmieniło.

Dramatyczna walka o życie siostry

Mikołaj Bagiński nie ukrywa, że jednym z najtrudniejszych momentów w jego życiu była choroba młodszej siostry. Sytuacja była na tyle poważna, że konieczne było leczenie za granicą.


„Pamiętam, jak się urodziła i jak potem polecieliśmy do Stanów Zjednoczonych, bo była śmiertelnie chora… Istniała możliwość, że po prostu nie będzie jej na tym świecie”


Wspomnienia z tamtego czasu wciąż są w nim żywe. Szczególnie zapadły mu w pamięć chwile spędzone w szpitalu.


„Mam przed oczami, jak siedzę w tym amerykańskim szpitalu… i po prostu czekam”


To właśnie wtedy, jak sam przyznaje, musiał bardzo szybko dorosnąć.


„Musiałem stać się odpowiedzialny trochę szybciej niż inne dzieci”

Twarde zasady i życie bez używek

W rozmowie dla „Vivy!” Bagiński poruszył także temat wychowania i zasad, które w dzieciństwie wydawały mu się surowe, a dziś miały ogromny sens.


„Wkurzałem się. Krzyczałem, że mi nie ufają”


Chodziło m.in. o regularne testy na obecność narkotyków, które przeprowadzali jego rodzice.


„Nigdy test nie wyszedł pozytywnie”
Z perspektywy czasu docenia ich podejście.
„Dzisiaj jestem za to wdzięczny”


Dziś sam podejmuje świadome decyzje dotyczące swojego życia.


„Od trzech lat nie piję”


I nie ma wątpliwości, że to była właściwa droga.


„Bycie czystym od takich rzeczy jest po prostu super”